Czy istnieją granice naszych możliwości?

//Czy istnieją granice naszych możliwości?

Popularne amerykańskie hasło głosi: „sky is the limit”. Ja podpiszę się jednak pod innym,
które z perspektywy wydarzeń ostatnich miesięcy jest mi znacznie bliższe. Brzmi ono: „Nie mów mi, że
niebo jest limitem, gdy są ślady stóp na Księżycu”.
Rozważania chciałam rozpocząć od pytania: „jak daleko sięgają granice naszych możliwości?”, po czym
uznałam je za zupełnie bezzasadne, gdyż każdego kolejnego dnia dostaję przykłady świadczące o tym, że
tych granic nie da się wytyczyć. Dają temu wyraz moje sportowe dokonania, obserwacje poczynań moich
współpracowników w rozwoju zawodowym, czy moich bliskich w budowaniu relacji. Powiem więcej ­
rosnąca świadomość mnie samej oraz otoczenia, skłania mnie do stwierdzenia, że ograniczenia po prostu nie
istnieją. Istnieją tylko bądź „aż”, nasze błędne przekonania i złe wzorce, które mogliśmy kiedyś
bezrefleksyjnie przyjąć.
Pierwszy szybszy krok.
W ubiegłym roku po raz pierwszy zmobilizowałam się, za namową mojego Taty, do wzięcia udziału
w półmaratonie. Podjęłam wyzwanie i zakończyłam bieg z ogromną satysfakcją oraz olbrzymią dawką
wzruszenia na mecie. Dzięki systematyczności i wsparciu najbliższych, przekroczyłam pewną magiczną
barierę swojego organizmu, zarówno w aspekcie fizycznym jak i psychicznym. Od tego momentu zaczęłam
wystawiać się na kolejne próby. Parę dni temu przebyłam bieg wojskowy na odcinku ponad 25 kilometrów,
urozmaicony licznymi przeszkodami, w tym godzinnym brodzeniem w bagnie i strzelaniem z broni palnej.
Jak mi poszło? Jestem zachwycona wynikiem i lekkością z jaką przyszło mi się z tym zmierzyć. Przede mną
kolejne wyzwanie ­ październikowy maraton w Amsterdamie. Dlaczego wiem, że pójdzie mi świetnie? Bo
znalazłam klucz do likwidowania barier, a jest nim…
1. Metoda małych kroków.
Potwierdzenie znajdują tu ludowe mądrości, powtarzane bezustannie przez nasze babcie. Powiedzenia takie
jak: „po nitce do kłębka”, czy „nie od razu Kraków zbudowano”, powinny stać się naszą mantrą. Imponujące
wyniki osiągamy jedynie metodą małych kroków, które robimy systematycznie i wytrwale każdego dnia.
Zaplanuj swój sukces, trzymaj się go mocno i pieczołowicie realizuj, aż…
2. Wizja osiągniętego celu stanie się rzeczywistością.
Podczas ciężkich treningów wyobrażam sobie jak wbiegam na metę amsterdamskiego maratonu.
Wyobrażam sobie nagrodę, jaką sama sobie wręczę za jego pokonanie. Te uczucie wzmacnia i daje mi siłę
do działania. Jeśli chcesz osiągnąć sukces i skutecznie zmierzyć się ze swoimi słabościami i
przeciwnościami, to jedyne co musisz zrobić, to wyobrazić go sobie w najdrobniejszych szczegółach. Ma
być to wizja tak wyraźna, że chwilami zlewać się będzie z rzeczywistością. Tak przyjemna, że trudności
związane z małymi krokami będą niczym w porównaniu z realizacją tego, co sobie założyłeś. W tej wizji
musi wspierać cię…
3. Mentor.
Jeżeli chcesz osiągnąć coś, co zostało już kiedyś dokonane, wzoruj się na osobach, które to uczyniły. Jeśli
wchodzisz w nowe, niezbadane obszary, znajdź ludzi, którzy zmotywują cię do „niemożliwego”. Przy
dużych przedsięwzięciach, wymagających czasu i pokonywania własnych słabości, pojawiają się chwile
zwątpienia lub elementy wymagające konsultacji. Warto mieć wtedy w pobliżu osobę, która zareaguje,
będzie oparciem i wyciągnie pomocną dłoń. W moich przebojach sportowych taką rolę spełnia mój Tata –
kilkukrotny maratończyk. Nie raz zdarzały się sytuacje, gdy „nie mając siły” na trening, dostawałam
podwójną jej dawkę po krótkiej rozmowie z moim guru. Podobnie bywało w momentach, kiedy chora
ambicja dawała mi się we znaki. To właśnie dzięki jego mądrym radom jeszcze się nie przeforsowałam i
mogę sprawnie stawiać kolejne kroki na drodze do celu.
Wyjdź ze strefy komfortu.
W sporcie, pracy i rozwoju osobistym, wszystkie granice wyznaczamy sobie sami. Jeżeli chcesz
zacząć je przekraczać i każdego dnia stawać się lepszym człowiekiem, zastosuj ten trzyetapowy, sprawdzony
w praktyce schemat. Dzięki realizacji poszczególnych celów i marzeń poczujesz, jak szczęście związane ze
stawianiem kolejnych kroków w ich kierunku będzie rozsadzać Cię od środka!
P.S: Skoro na Księżycu są ślady ludzkich stóp, a maraton mentalnie już przebiegłam, to czy nie
pozostaje mi nic innego, jak zostawienie odcisków moich butów na mecie Ironman Triathlon? 🙂

2018-03-16T17:33:05+00:00
%d bloggers like this: